Beauty

Dlaczego warto blogować? - Apetyczny projekt


Dziś na blogu MyPinkPlum Blokotek natknął się na wzmiankę o tajemniczym apetycznym projekcie. Co prawda mój blog nigdy nie brał udziału w żadnych projektach, a do tego również nikt mnie nie zaprosił, jednak myślę, że to wspaniała okazja sprawdzić się w tym temacie. Jako, że kotek ze mnie tępy, jak but - nie wyjaśnię o co chodzi w tej akcji, bo zwyczajnie jej nie kumam, ale pozwolę sobie pożyczyć pytania od autorki MyPinkPlum i postaram się na nie odpowiedzieć.

Może zacznę, od próby wyjaśnienia czym jest dla mnie blogowanie. Mianowicie, jest ono dzieleniem się swoimi umiejętnościami z czytelnikami, w tym wypadku tworzeniem oraz umieszczaniem różnych dodatków, uatrakcyjniających wygląd i zwiększających funkcjonalność bloga. Swój skrawek sieci uważam za niezwykle pomocne, aczkolwiek jeszcze niezbyt doceniane źródło poradników blogowych. Zaczynam marudzić, więc lepiej przejdę do odpowiadania na pytania.

Od kiedy bloguję i jak często?

Piszę od... prawdę mówiąc 2006 roku, kiedy to kocurek dorwał swój pierwszy w życiu komputer. Jednak dopiero w 2012 roku Blokotek odważył się poświęcić jednemu blogowi i jednej dziedzinie, aczkolwiek bardzo rozbudowanej. W międzyczasie pisało się o niewyjaśnionych zjawiskach, potędze umysłu i tego typu sprawach, jednak tworzenie dodatków oraz pomoc innym bloggerom wciągnęła mnie do reszty. Od lipca 2014 roku jadę na własnej domenie, która oznacza tyle, co blogowy kotek, czy blogujący kotek. Czemu kotek? Bo, śpi taki jeden na parapecie. Posty staram się zamieszczać codziennie lub co parę dni, zależy od wolnego czasu.

Czym zajmuję się na co dzień?

Blogowaniem... A tak na serio to... Nie powiem, bo jeszcze nie dojrzało mi się do ujawniania jakichkolwiek danych o sobie. Bardziej skupiam się na treści bloga niż na jego autorze. Anonimowość w pewnym stopniu chroni mnie przed krytyką (jeśli takowa jest), a taki wrażliwiec ze mnie, że szkoda gadać.

Mój blog to...

Mój drugi świat i to równie ważny, jak nie ważniejszy niż ten rzeczywisty. To przystań, która pozwala mi się zrelaksować, odpocząć od stresu życia codziennego i robić to co kocham - pomagać innym w kreowaniu własnego zakątka sieci. Choć nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, wcale mnie to nie powstrzymuje przed dzieleniem się z innymi zdobytą wiedzą i umiejętnościami nabytymi poprzez samodzielne zgłębianie hieroglificznych kodów programowania.

Twój blogowy sukces i porażka

Sukcesem jest niewątpliwie moja wytrwałość w prowadzeniu bloga, a robię to systematycznie od 3 lat. Jak na człowieka, który szybko się nudzi i zmienia szampon do włosów zanim zużyje go do połowy, to ogromne dokonanie! Porażki chyba jeszcze nie było i mam nadzieję, że nigdy się nie pojawi. Dla mnie słowo to, oznacza zupełną klęskę bloga, a przecież dalej piszę, czyli nie jest źle.

Co zmienia blog w twoim życiu?

Blog sprawia, że czuję się osobą, której inni potrzebują. Oczekują moich porad odnośnie stylu szablonu lub pomocy w stworzeniu jakiegoś jego elementu. Większy nacisk kładę na design, niż treść, bo przecież nie jestem alfą i omegą, jak Kominek, który potrafi napisać o wszystkim. Skupiam się na tym, na czym znam się najlepiej. Prowadzenie bloga to jedyna moja pasja i rozrywka. Kocham to, uwielbiam, wręcz ubóstwiam, dlatego mimo pozdzieranych pazurków udaje mi się wytrzymywać próbę czasu.

Co cię motywuje do blogowania?

Do blogowania zdecydowanie motywują mnie pozytywne komentarze, pochwała moich dokonań oraz informacja zwrotna o przydatności moich postów, dzięki którym ktoś wstawił sobie rozwijane menu i mu się to udało. Wtedy czuję radość w sercu, że czytelnicy rozumieją moje poradniki, mimo trudności kodów programowania. Większość z nich podaję w gotowej postaci tak, by nawet początkujący webmasterzy mogli poradzić sobie z ich zastosowaniem.

Opisz pokrótce jak wygląda dzień blogera

Dzień blogera wygląda dość monotonnie, ale dla osób postronnych, nie dla niego samego. Siadam przed komputerem i... piszę tak długo, jak tylko mogę. Czasem piję kawę, czasem nie, a to w zależności od tego, czy jest komu mi ją zrobić, bo samemu nie oderwę się od monitora. I nic więcej? No u mnie akurat nie.

Jesteś blogerem, jesteś ekspertem, w czym i komu mogę doradzić?

Oj tak, ekspert ze mnie taki, jak z koziej d*** sakiewka. Znam się nieco na HTML-u, CSS-ie, Java to trochę takie hieroglify dla mnie, ale jak się uprę, to zastosuję. Z pewnością nabyło mi się kiedyś jakoś trochę poczucia stylu i estetyki dzięki śledzeniu najnowszych trendów w designie stron i blogów i to nie byle jakich, bo idących z Ameryki, tylko... nie wiem której. Potrafię dobrać kolorystykę, układ elementów i inne takie tam pierdoły, dzięki którym blog nie wygląda jak z epoki kamienia łupanego. Najwyraźniej na treści też się znam, bo w jednym z postów doradzam na jakie tematy można pisać bloga i chyba odniosły sukces, bo już można poczytać o produktach z Biedronki.

Moja złota zasada blogera...

Człowiek jest twardszy od stali. Zasada ta ma miejsce w życiu, a tym bardziej w blogosferze. Jak nie wierzysz, to wkrótce się przekonasz, kiedy rzeczywistość kopnie cię w zad i przejdziesz piekło, którego w myślach byś nie przekroczył. Wiem, co mówię. A jak to można odnieść do blogowania? Po prostu bądź jak stal - nieugięty, wytrzymały. Nawet, gdy będą szydzić z twojej pracy, statystyki pokażą zero albo i mniej, a nawet kiedy tobie wyda się, że jesteś beznadziejny. Wybacz, ale nie tobie to oceniać, lecz czytelnikom, więc przestań użalać się nad sobą i rób dalej to co robisz, nawet jeśli robisz źle. Kiedyś ktoś odwiedzi, przeczyta, może nawet napisze, że jesteś... do bani.

Instagram